Zygmunt III – koronacja i ugruntowanie pozycji w Polsce

27 grudnia 1587 roku odbyła się koronacja Zygmunta III Wazy, rozpoczynająca panowanie dynastii Wazów na tronie polskim. Uwidoczniły się tu tendencje do zachowania dynastii Jagiellonów na tronie polskim, Zygmunt bowiem był synem Katarzyny Jagiellonki i Jana III, króla szwedzkiego. Zaraz na początku jego panowanie było poważnie zagrożone,  ponieważ podczas elekcji, na której zwalczały się dwa obozy, został wybrany również jako kontrkandydat arcyksiążę Maksymilian Habsburg. Do rozstrzygnięcia doszło 24 stycznia 1588 roku pod Byczyną, gdzie doszło do spotkania dwóch armii. Zwolenników Zygmunta prowadził Zamoyski, który choć niechętnie ale opowiedział się za nim, drugą sam Maksymilian. W wyniku bitwy armia Habsburga została rozbita a Maksymilian dostał się do niewoli, uwięziony przez Zamoyskiego w swoich posiadłościach.

Podczas gdy Zamoyski walczył z Maksymilianem, Zygmunt III zawarł ugodę z Litwinami, którzy uznali jego władzę. Jednocześnie w celu uspokojenia sytuacji zostały podjęte rozmowy z Habsburgami, w wyniku których doszło do podpisania traktatu bytomsko – będzińskiego 9 marca 1589 roku. Habsburgowie zobowiązali się nie udzielać azylu zwolennikom Maksymiliana, nie zawierać sojuszów z Moskwą i oddać zajętą Lubowlę. Arcyksiążę wypuszczony z niewoli miał zaprzysiąc wynegocjowany układ, co uczynił dopiero w 1598 roku.

Posunięcia te doprowadziły do uspokojenia sytuacji międzynarodowej, nie nastąpiło jednak pojednanie wewnątrz kraju. Dążeniem każdej ze stron, czyli monarchy, senatu i szlachty, było uzyskanie decydującego wpływu na rządy państwem. Decydujące znaczenie miała tu walka króla o uwolnienie się spod wpływu zarówno stronnictwa magnatów jak i stworzonego przez Zamoyskiego stronnictwa „popularystów”. Kanclerza starał się Zygmunt III unieszkodliwić oferując mu stanowiska najpierw wojewody krakowskiego, a później kasztelana krakowskiego, które ten odrzucił, rozumiejąc że równa się to odsunięciu od władzy. Na chwilę walkę tą przerwało zagrożenie Tureckie, ale gdy zostało zażegnane konflikt powrócił. Król do tego stopnia zniechęcił się do korony, że rozpoczął tajne rokowania z Habsburgami o przekazanie jej arcyksięciu Ernestowi. Gdy wyszły one na jaw w kraju zawrzało a część szlachty żądała abdykacji Zygmunta. W 1592 roku doszło nawet do sejmu zwanego inkwizycyjnym, który miał się zająć oceną postępowania króla. Rozszedł się on jednak bez podejmowania żadnych decyzji gdyż do Polski dotarła wiadomość o śmierci Jana III, króla Szwecji.

Polska od X w. była krajem katolickim, a kościół miał w niej tradycyjne wpływy oraz wielkie znaczenie polityczne, materialne i kulturowe. Jednak na ziemie Królestwa Polskiego wpływ miały i oddziaływały na społeczeństwo herezje, z których z największym odzewem w średniowieczu spotkał się husytyzm. Już w 1415 roku, na soborze w Konstancji członkowie delegacji polskiej protestowali przeciwko spaleniu na stosie Jana Husa. Czołowym husytom czy też wiklefistą był od 1429 roku profesor Akademii Krakowskiej Andrzej Gałka z Dobczyna. Oskarżony w 1449 roku o pisanie i przechowywanie „pochwał i pieśni w języku polskim na cześć Wikliffa”, zbiegł na Śląsk, gdzie herezja ta zdobyła najwięcej zwolenników.

Był to, można powiedzieć, wstęp do rozłamu w kościele katolickim jaki nastąpił w XVI w. w kościele katolickim, zapoczątkowanego wystąpieniem Lutra 31 października 1517 roku. Granica pomiędzy Rzeszą Niemiecką a Rzeczpospolitą była otwarta, toteż luterańskie ?nowinki? nie miały problemu z przedostawaniem się do nas i oddziaływaniem na społeczeństwo. Czynnikiem, który nie sprzyjał szybkiemu rozprzestrzenianiu się nowej wiary było zdecydowane popieranie silnej, centralnej władzy państwowej przez luteranizm, co nie podobało się rozkochanej w wolnościach i jak ognia obawiającej się absolutyzmu szlachcie. Pierwszym luteraninem jawnie głoszącym swoje poglądy był w 1518 roku dominikanin Jakub Knade z Gdańska. W Polowie lat dwudziestych zalała Polskę luterańska powódź rozprzestrzeniając się szczególnie w miastach, a 10 kwietnia 1525 roku luterańskie stało się Państwo Krzyżackie, lenno Korony. W połowie lat trzydziestych XVI w. do Polski dotarła kolejna nowość związana z reformacją, mianowicie w Wielkopolsce, na Lubelszczyźnie i na Wołyniu osiedlili się anabaptyści odrzucający chrzest dzieci. Natomiast wpływy zwinglianizmu były u nas niewielkie. Na lata trzydzieste przypada również pierwszy etap walki antyklerykalnej szlachty egzekucyjnej. W następnych dwóch dziesięcioleciach nastąpiło największe nasilenie oporu szlachty przeciwko dziesięcinom i innym ciężarom kościelnym.

Rozkwit naszego protestantyzmu przypada na lata panowania Zygmunta Augusta ( 1548 – 1572). Król był człowiekiem renesansu, w sprawach Religi był dość obojętny, ale szlachta protestancka wiązała z nim duże nadzieje. Nadzieje te rozwiały się gdy Zygmunt August dążąc do uznania Barbary Radziwiłłówny królową, pokłócił się z większością różnowierczej szlachty a związał z duchowieństwem katolickim. Pomimo tego Kościół katolicki przeżywał swój największy upadek. Natomiast wiodącą siłą stawał się kalwinizm, który od drugiej polowy lat pięćdziesiątych wypierając inne odłamy protestanckie takie jak luteranizm czy anabaptyzm. Jego „demokratyzm” był najbardziej atrakcyjny dla szlachty polskiej stając się jej religią. Szczyt rozwoju polskiego kalwinizmu przypada na ostatnie lata życia (1556 ? 1560) Jana Łaskiego Młodszego, czołowego propagatora tej wiary.  Rozwój protestantyzmu w Rzeczpospolitej doprowadził polską szlachtę do idei stworzenia kościoła narodowego. Krokiem wstępnym miałoby być zwołanie soboru narodowego, czego burzliwie domagano się na sejmie w 1555 roku. Król Zygmunt August wysłał poselstwo do papieża w celu uzyskania nań zgody. Oczywiście zgody takiej nie otrzymał. Śmierć króla w 1572 spowodowała, że plany te zostały zarzucone, a jego następcy już do tego nie wracali.

W wyniku działalności politycznej protestanci uzyskali tolerancję religijną, dzięki zawartej 28 stycznia 1573 Konfederacji warszawskiej. Stany zaprzysięgały sobie „pokój pospolity między rozerwanymi i różnymi w wierze”. Na sejmie w 1552 roku zawieszona została wobec nich jurysdykcja duchowna w sprawach o herezję.

Schyłek naszego różnowierstwa zaznaczył się już za czasów Stefana Batorego, a niespokojne lata 1591 – 1592 rozpoczęły jego upadek. W 1591 roku doszło do zniszczenia dwóch krakowskich zborów: ewangelickiego i ariańskiego, a sprawcy nie zostali ukarani. Jezuici natomiast, sprowadzonych do Polski przez Hozjusza, stali się ramieniem kontrreformacji, odzyskujący dla Kościoła utraconych wiernych. W pierwszej połowie XVII wieku jedynym, równie dobrze zorganizowanym jak Kościół katolicki był Zbór mniejszy, czyli arianie. W latach 1570 ? 1620 ilość świątyń protestanckich np. w Małopolsce zmniejszyła się o 56 %, a w połowie wieku XVII było w Polsce tylko 360 zborów protestanckich. W wyniku odpływu Polaków do katolicyzmu powoli zaczął się kształtować stereotyp: Polak = katolik, Niemiec = protestant, a różnowiercy spotykali się z coraz częstszymi prześladowaniami.

Chwilą wytchnienia dla protestantów było panowanie Władysława IV (1632 – 1648), który sam nie odżegnywał się od małżeństwa z kalwinką lub luteranką. W końcu zupełny upadek polskiego protestantyzmu nastąpił w ciągu kilkunastu lat po potopie, w którym protestanci niemało nagrzeszyli. Wygnanie Arian, w wyniku uchwały sejmu z 1658 roku było tych grzechów skutkiem.

W okresie upadku państwa, pod konie XVIII w., w 12 milionowym państwie, znaleźć można było jedynie 200 tysięcy protestantów, czyli ok. 1,7% ludności, którzy modlić mogli się tylko w 160 zborach. Ponad sto były to zbory niemieckie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u