Nie – boska komedia. Część IV

Dolina przy zamku Świętej Trójcy zalana była mrowiem ludzkim, które pojawiało się z mgieł wraz ze świtem, który nastawał. W zamku, w katedrze zebrały się największe osobistości z Arcybiskupem na czele. Podchodzi do niego Mąż trzymając w ręku sztandar. Składa go przed Arcybiskupem jako zdobyczny a ten mianuje go wodzem. Nie podoba się to niektórym hrabiom, ale na wezwanie Męża żeby wystąpili i powiedzieli co mają przeciwko niemu zapada cisza. Mąż dobywa miecz i przysięga, że jeżeli ocalić ich nie zdoła niech Bóg ześle na niego zgon szybki. Każe przysięgać pozostałym, że bronić się będą do końca. Czynią to wszyscy a Arcybiskup przeklina tych, którzy by przysięgi nie dotrzymali.

Na dziedzińcu zamku Hrabia, Baron i Książę rozmawiają z Mężem o szansach obrony. Książę stwierdza, że oczywistym jest niepodobność obrony, więc na nim jako wodzu spoczywa obowiązek podjęcia rokowań. Mąż ucisza go mówiąc, że kto wspomni o poddaniu się śmiercią karany będzie. Wszyscy podchwytują jego słowa i krzyczą Śmiercią!, Śmiercią!

Na krużganku Mąż wydaje Jakubowi ostatnie rozkazy i spogląda na otaczających zamek wrogów. Cieszy się, że przyjdzie mu zakończyć życie tak jak zawsze marzył: szybko i niespodziewanie.

  • Plemiona

W komnacie Orcio rozmawia z ojcem, który właśnie wrócił z wycieczki, zabijając wielu wrogów. Syn prowadzi go do lochów tajemnym przejściem, które odnalazł. Wewnątrz mówi, że widzi blade cienie duchów zamęczonych tutaj, które zbierają się na sąd. Sądzonym i męczonym jest drugi on, Mąż a karę dla niego szatan wykona. Orcio mówi, że matka pośród nocy przyszła i coś mu kazała. Nie kończy jednak zdania ponieważ mdleje. Mąż łapie go w objęcia i mówi, że nie czas jeszcze na wieczną walkę. Musi dokończyć batalię z ludźmi. Ucieka z lochów niosąc syna.

W sali zamkowej na środku stoi Ojciec Chrzestny, poseł od Pankracego, który proponuje poddanie i gwarantuje nietykalność. Przychylają się do tego prawie wszyscy, ponieważ głód panuje i nie widzą dalszej możliwości obrony. Nie zgadza się na to Mąż. Zarzuca Hrabiom, Baronom i Książętom ich dawne, niecne postępki. Jakubowi po cichu każe sprowadzić oddział żołnierzy. Gdy wchodzą każe się wynosić posłowi. Z tłumu jednak odzywają się głosy, żeby Męża związać i wydać wrogom. Ale on przypomina każdemu z żołnierzy dobre uczynki jakie dla nich zrobił a widząc już zapał do walki w ich oczach, każe rozdać ostatnie pożywienie, wódkę i krzyczy, żeby ruszali na mury.  Żołnierze krzyczą Na mury! i wraz z Jakubem ruszają. Przeklinają natomiast Męża kobiety i panowie a on nie pozostaje im dłużny przeklinając ich także. Wychodzi.

W okopie stoi Mąż rozmawiając z Jakubem. Wokół potrzaskane działa, trupy, biegający żołnierze. Jakub mówi, że ostatnie naboje już wystrzelone i nie ma dalszej nadziei na obronę. Mąż każe mu przyprowadzić syna, żeby ostatni raz spojrzał na niego. Gdy się zjawia mówi ojcu, że słyszał głos matki, która mówiła że dziś spotka się z nim, z synem swoim. Nie wspomniała nic o Mężu. Obok nich przechodzą żołnierze, hrabiowie i inni, pytając gdzie ich gonią. Mąż odpowiada, że na śmierć. W tej chwili Orcio pada trafiony kulą a z góry słychać głos wołający: Do mnie duchu czysty! Do mnie mój synu! Mąż całując syna rusza do walki. Po jakimś czasie biegnie okrwawiony i widzi umierającego Jakuba. Ten przeklina go za jego upór oraz swoje męki i umiera. Mąż skacze w przepaść widząc nadciągających wrogów.

  • korepetycje j.niemiecki
    Oferuję korepetycje z języka niemieckiego na wszystkich poziomach zaawansowania.

Na dziedzińcu przed Pankracym, Leonardem i Bianchettim przechodzą jeńcy w kajdanach. Wstawia się za nimi Ojciec Chrzestny, ale powoduje tylko to, że dołącza do skazanych na śmierć. Pankracy poszukuje hrabi Henryka pytając o niego wszystkich. Dowódca jednego z oddziałów mówi mu, że widział go jak skoczył z wystającego głazu w przepaść i podaje mu jego pałasz. Pankracy rusza tam z Leonardem. Nagle zaczyna blednąć. Widzi na niebie postać wspartą na krzyżu jak na mieczu, w koronie splecionej z piorunów. Pankracy jest przerażony i blednie coraz bardziej. Nie pomaga nic co Leonard czyni. Pankracy krzycząc Galilae vicisti ,osuwa się na ziemię i kona.

KONIEC CZĘŚCI IV

<<Nie – boska komedia – Część III


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u